W ostatnim tygodniu nasza sekcja krawiecka



stanęła przed nie lada wyzwaniem.
Nasz kierownik, z charakterystycznym uśmiechem na twarzy, przyjął zlecenie na poprowadzenie warsztatów. Początkowo nic nie zwiastowało niespodzianki… aż do momentu, gdy dowiedziałyśmy się, że uczestnikami będzie ponad siedemdziesięcioro dzieci.
Pierwsza reakcja? Przerażenie. Wizja plątaniny nici, stosów materiałów i małych rączek sięgających wszędzie naraz pojawiła się w naszych głowach natychmiast. Jednak nasz kierownik tylko spojrzał na nas i powiedział:
— Jak nie my, to kto? Dacie radę!
I tak, z lekkim drżeniem w sercu, ale i z rosnącą ekscytacją, zaczęliśmy przygotowania. Maszyny, materiały, guziki, tasiemki, igły, nożyczki… i obowiązkowo zapas dobrego humoru – wszystko spakowane i gotowe.
Wreszcie nadszedł ten dzień. Ruszyliśmy w drogę, nie do końca wiedząc, co nas czeka. A czekało nas coś naprawdę wspaniałego! Dzieci okazały się sympatyczne, pełne ciekawości i zaangażowania w pracę. Ich entuzjazm był tak zaraźliwy, że zapomnieliśmy o początkowym stresie.
Największe brawa należą się naszym dwóm instruktorkom – Aniom, które przez cały czas cierpliwie tłumaczyły, pokazywały, pomagały i odpowiadały na pytania dzieci.A tych pytań było… dziesiątki, setki, a może nawet tysiące: „A dlaczego tak?”, „A czy mogę inaczej?”, „A jak się to nazywa?”, „A mogę jeszcze jeden guzik?”.
Pod koniec dnia, choć ręce były zmęczone, a głowy pełne jak bęben maszyny, serca mieliśmy jeszcze pełniejsze – bo wiedzieliśmy, że daliśmy tym dzieciom coś więcej niż tylko warsztaty. Daliśmy im radość tworzenia.
A jeśli potrzebujesz warsztatów krawieckich, florystycznych,
kulinarnych a może i nawet stolarskich.
z przyjemnością je dla Ciebie poprowadzimy